Cierpliwość czy ortodoksyjność. Powrót do biegania.

Po trzymiesięcznej przerwie w bieganiu, wreszcie z końcem lutego udałem się na pierwszy trucht. Nie był zniechęcający aczkolwiek zgodnie z planem bardzo krótki, zaledwie 5 km. Trzymałem niski puls i cieszyłem się że poza krótkimi odcinkami na których pojawiały się lekkie wzniesienia, nie musiałem przechodzić do marszu żeby go utrzymać. Tempo średnie w okolicach 7 minut na kilometr postawiło przede mną spore wyzwanie na następne tygodnie. Biorąc pod uwagę moje tempo MAF z poprzedniego roku w okolicach 6 minut,  czekała mnie minuta poprawy. Ale jak na początek uznałem że jest nieźle. Następne biegi już nie były tak pozytywnie obiecujące. Zaczęła się huśtawka której najwolniejsza amplituda tempa zjechała o parędziesiąt sekund w dół czyli prawie do  granicy marszu. Odcinków chodzonych pojawiło się znacznie więcej niż za pierwszym razem. Tylko w trakcie kilku biegów na kilkanaście  na przestrzeni ponad miesiąca udało mi się od początku utrzymać równe tempo i równy niski puls. Moja już od kilku lat granica tegoż ( niskiego)  to 133 uderzenia na minutę. Nie jest to książkowy puls MAF jak dla mnie bo ten obecnie nie powinien przekraczać 127 uderzeń. Ale prze kilka lat eksperymentując z tą  metodą doszedłem do wniosku że muszę sobie dodać te parę uderzeń, usprawiedliwiając to bardzo wysokim z kolei tętnem maksymalnym jakie u siebie obserwuję. Być może takie podejście nie działa jak powinno według twórcy metody MAF ale na tylu już frontach przekonałem się o konieczności podejścia indywidualnego, w ostateczności nawet tylko po to żeby się nie stresować, że odpuściłem sobie podejście ortodoksyjne. Tak zresztą chyba również muszę podchodzić to zbyt wysokiego pulsu na początku biegu. Moje bieganie z niskim pulsem od zawsze napotyka na kilka rodzajów „przeszkód”. Najprostszy do opanowania jest puls wzrastający ponad założony poziom po przebiegnięciu pewnego  dystansu. Jest to zjawisko zupełnie normalne i oznacza po prostu że organizm nie  jest jeszcze zaadaptowany do dystansu dłuższego. Czasami jednak może to oznaczać stan danego dnia, kiedy wzrost pulsu pojawia się zbyt wcześnie w stosunku do wcześniejszych biegów. Na ogół też taki wzrost nie jest łagodnym przekraczaniem kolejnych cyfr na skali, ale charakteryzuje się gwałtownością. Sytuacja taka  oznacza dla mnie przeważnie koniec biegu bo wiem że mój organizm nie zregenerował się dostatecznie albo zmęczenie w danym dniu  wynika z osłabienia. Dużo mniej przejrzysta jest kwestia wysokiego pulsu na początku biegu. Oczywistym jest że bez rozgrzewki,  o ile założony puls wymaga aby bieg był bardzo wolny, początek biegu może spowodować iż puls mocno wystrzeli.  U mnie na ogół  w przeszłości taka sytuacja oznaczała że po około dwóch kilometrach, puls ustalał się na niższym docelowym poziomie. Jeśli tak nie było to oznaczało to znowu że zakumulowane zmęczenie nie pozwoli na bieg na niskim pulsie. Czasami jednak puls wystrzela też nawet jeśli zrobię rozgrzewkę. Po powrocie do biegania w ubiegłym miesiącu starałem się rozgrzewać a jeśli to nie skutkowało i puls szybował jak tylko ruszałem biegiem, przechodziłem do marszu. Na ogół jeśli puls spadał relatywnie szybko po przejściu do marszu przyjmowałem że rozgrzewka nie była wystarczająca i wdrażałem cykle bieg-marsz-bieg z  naturalnym wydłużaniem się odcinków biegowych do momentu kiedy puls jeszcze trzymał się założonego limitu. Kiedy się te odcinki jednak nie wydłużały, a podczas marszu puls utrzymywał się na stosunkowo wysokim poziomie, przyjmowałem jak wyżej że nie jestem zregenerowany. Najbardziej zagadkowe zjawisko jednak jest takie że pomimo szybkiego spadania pulsu po przejściu do marszu, nie jestem w stanie osiągnąć równowagi przy biegu nawet po wielu cyklach i dystansie zdecydowanie dłuższym niż typowe 2 kilometry. Denerwuje mnie taka sytuacja bowiem albo kiedy maszeruję puls jest zdecydowani za niski albo kiedy tylko zaczynam biec błyskawicznie robi się  za wysoki a końca tej huśtawki nie widać. Wtedy wdrażam protokół specjalny i ignoruję wysoki puls po prostu biegnąc dalej. I w wielu przypadkach w przeszłości to działało więc kiedy taka huśtawka pojawiła się znowu  w tym roku, zastosowałem to rozwiązanie.